<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="Znak równości">
<author_1="B.W.">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="1">
<date="1951-01-21">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Ale rzymscy lisynmani niedocenili — pamięci narodu włoskiego. Naród ten dobrze pamięta, jak z pomocą dokładnie tej samej, ociekającej obłudą i błogosławieństwami Watykanu, frazeologii antykomunistycznej i antyradzieckiej; w imię „obrony cywilizacji zachodniej” — cywilizacji wówczas iperytu, dziś napalmu i bomby atomowej — faszyzm gnał miliony Włochów na rzeź. Przeciw ludowi Abisynii, przeciw ludowi Hiszpanii. Aż u boku i w służbie hitlerowców, wepchnięty został naród włoski w otchłań II wojny światowej.
Dziś miejsce faszystowsko-hitlerowskiej „osi” zajął „pakt płn.-atlantycki”. Jak gdyby chcąc podkreślić, że jest to tylko różnica nazwy; że chodzi wciąż o wojnę tych samych przeciwko tym samym — anglo-amerykańscy „obrońcy cywilizacji zachodniej” śpiesznie odbudowują rękami znienawidzonych przez naród włoski Kesselringów i Guderianów neohitlerowski Wehrmacht.
Wybuch potężnego gniewu, jakim naród włoski powitał europejskiego Mac Arthura, przełożonego i partnera hitlerowskich generałów; szeroka fala strajków i manifestacji, która rozlała się po całym kraju, od północnej prowincji Lombardii po Sycylię – stanowi groźne ostrzeżenie dla amerykańskich organizatorów 3 wojny światowej i ich lokalnych lisynmanów.
To upatrzona przez bankierów amerykańskich — i niezbędna dla rozpętania zamyślonej przez nich wojny napastniczej — piechota zachodnio-europejska mówi bankierskim generałom: Nie! Mówi wyraźnie twardo, nieustraszenie. Mówi: Nie Wojnie! — głośno, bezkompromisowo, nie cofając się przed czarnym otworem żandarmskich luf karabinowych, wymierzonych prosto w bezbronną pierś.
Bogobojni ministrowie chadeccy na antywojenne manifestacje ludu włoskiego — ludu w większości głęboko wierzącego — odpowiedzieli salwami. Na północy Włoch i na południu Włoch polała się krew robotników i chłopów włoskich. Są zabici i ciężko ranni.
Cóż jednak mogą dać takie osobliwe, policyjne, zbrodnicze metody werbowania „sympatii” narodu włoskiego dla amerykańskich generałów i podżegaczy wojennych? Tylko jedno: pogardę i nienawiść. I jeszcze zaciętszy opór.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>